42. – tak, już po raz czterdziesty drugi (…) – tyle właśnie razy organizowaliśmy w historii Akademii SANBAO letnie bądź zimowe obozy treningowe. Ten projekt był jednak WYJĄTKOWY. Niepowtarzalny pod wieloma względami (…) Zaproponowaliśmy bowiem naszej Ekipie po raz pierwszy: Górskie Letnie Zgrupowanie Kondycyjne. Gdzie można było debiutować, jak nie w Tatrach (…)?
Dlatego też w dniach 9-15 lipca 2017 ponad 50-osobowa Ekipa SANBAO pojawiła się w Poroninie (koło Zakopanego), aby pozostawić w najpiękniejszych górach Polski – na tatrzańskich szlakach, bez mała kilkanaście litrów potu. Niektórzy z nas pokonali w ciągu tygodniowego obozu kondycyjnego ponad 80 km tras górskich (!!!), maszerując jedynie w górę, by nabrać potem rozpędu i w biegu pokonać wcześniej wyznaczoną trasę. Pogoda była N I E Z W Y K Ł A, podobnie jak sama atmosfera naszego Zgrupowania.
Choć wiele rzeczy wokół nas ulega zmianie, klimat naszych obóz zawsze jest ten sam: uśmiech, życzliwość, wzajemne wsparcie, niekończące się rozmowy i wymiana doświadczeń, a to wszystko okraszone bardzo dużą porcją wysiłku fizycznego. Tym razem – poza codziennymi treningami Kung Fu i Tai Chi, ponad połowę każdego dnia spędzaliśmy na szlaku.
Byliśmy m.in. w: Dolinie Kościeliskiej i na trasach do niej przyległych (Chuda Przełęcz, Wyżnia Tomanowa, Ornak); w Dolinie Chochołowskiej wraz z atakiem na Grzesia i nie tylko; w Dolinie Strążyskiej i Dolinie Białego (z podejściem pod Siklawicę, Sarnią Skałę, a także z atakiem na Giewont oraz Nosal); z Łysej Polany pobiegliśmy natomiast do Wodogrzmotów Mickiewicza – by tam odbić od „najpopularniejszej” ścieżki turystycznej na: Wodospad Siklawę, a dalej – do Pięciu Stawów, i w końcu odwiedzić również metafizycznie osamotnione Schronisko w Dolinie Roztoki. Wspaniale było z Wami również wygrzać nasze zmęczone, zakwaszone i poharatane ciała – w gorących źródłach (Termy Gorący Potok w Białym Dunajcu).
Obóz zakończył się również nadaniem pasów. Po raz pierwszy pojawiło się w naszej Drużynie za jednym razem aż pięć brązowych pasów! Mamy teraz w Akademii osiem osób na tym poziomie zaawansowania! Chłopaki w pełni zasłużyli swoją wieloletnią postawą na to wyróżnienie, a dla nas samych zaszczytem jest trening wśród tak zaawansowanych Uczniów. Teraz musicie dźwigać to obciążenie, gdyż tak ciemny kolor pasa bardzo zobowiązuje!
Cieszymy się razem z Wami – również z innych, nieco jaśniejszych barw! Serdeczne gratulacje!
Jeżeli ktokolwiek doświadczał treningu sztuk walk, to doskonale rozumie istotę więzi, jakie powstają między trenującymi. Jeżeli ktokolwiek zmierzał się z własnymi słabościami na szlakach górskich, bądź po prostu ma w sobie tę szczyptę wrażliwości na porażające piękno Ziemi, doskonale rozumie istotę naszej pierwotnej więzi z Naturą. A jeżeli ktokolwiek połączył te dwa aspekty naszej ziemskiej wędrówki mógł poczuć się (…) – po prostu: W Y J Ą T K O W O. Dziękujemy Wam za wspólną podróż! Dziękujemy mimo, że była ona (czasami ZBYT) szybka! Dziękujemy za Waszą obecność, która często nawet w milczeniu – nieustannie nas I N S P I R U J E oraz ubogaca. Wiemy, że doskonale zdajecie sobie z tego sprawę, ale takich wyznań nigdy nie za wiele.
D Z I Ę K U J E M Y w szczególności: Emilce za Jej skoczność, Oli za niskie pozycje, Juście za malinówkę, Beci za jej czarodziejskie włosy, Ewie za Marysię, a Marysi (6 l.) za jej nieustanny uśmiech (pewnie po mamie), Hani za całokształt, Sylwikowi za tempo biegowe, Anielce (2 l.) za to, że pozwalała nieść się Robertowi, a Jemu za uniesienie tego słodkiego Ciężaru, Paulince za MEGA-CHEN-formę, Asi za nieugiętość i determinację, Kamili za obecność przy Michale, a Jemu samemu – za możliwość poznania Kamili, no i rzecz jasna – za „zawinięte” sierpy, Marzence za siłę (DUCHA), Liliance za wierność naszym ideałom, Pomarańczowej za Tolerancję (nas samych rzecz jasna…), Tani za uśmiech, gdy tylko zaczyna ćwiczyć, a Uli za ponadprzeciętną konsekwencję, Joli za Jej wolę wybaczania rozlanego wina, Kasi za to, że pozwala ćwiczyć Pawłowi, a Jemu za to, że przyprowadził na trening swoją Żonę, Agacie za siłę woli w powrocie po latach, Kamili za fascynację oraz przenikliwość, Sviatłanie za silne ciosy, a Justynce za równanie w górę, Kubusiowi za trudne żarty, Matiemu za niespotykaną już dziś ponadprzeciętność, Wazonowi za … – malinówkę spaloną na egzaminie, Grzegorzowi za dywany i akordeon, Marcinowi za latającą świnię, Krzysztofowi za nieodpuszczanie, Mariuszowi za spokój, Stasiowi za osobowość, Pawłowi (white belt) za „połkniętą” w końcu landrynkę, Marcinowi za warkocz, Pawłowi za prawość (i sprawiedliwość notabene też), Zbigniewowi Grzegorzowi vel Padre za niezdobytego Wołowca, a Rafałowi za podążanie szlakiem swojego Ojca, Piotrowi za inspirujące refleksje i nieustanny dialog, Andrzejowi za charakter i wspaniałą „dojrzałość” w poglądach, Wróblowi za wzloty i (rzadziej lub w ogóle) upadki, Wiwatowi za rzeźbę, Pawłowi za to, że nie doznał (tym razem) żadnej kontuzji, Manusom: Wielkiemu i Młodemu – za Szpiega, Palce w Pralce i fascynację do halabardy, Kubie za filozoficzne dredy, Prezesowi za SIŁĘ charakteru i trafność w sedno (czasami), a Andrzejowi za ponad(czasowość), Jarkowi za siniaka na prawym bicepsie, i w końcu również Pawłowi – za szpagatowe inspiracje oraz perfekcję w „lepkich dłoniach” (…)
Tyle relacji z obozu górskiego w Poroninie!
Jak zwykle: jesteście N I E Z A S T Ą P I E N I !
Dacie radę za rok podnieść
P O P R Z E C Z K Ę ;)?
PS. Widzimy się we wrześniu i na indywidualnych treningach wakacyjnych.
Adam i Paweł
KADRA SANBAO
Poronin / 9-15.07. 2017 /
SB ENDURANCE SUMMER CAMP